Co powinny jeść przyszłe mamy?

W ostatnich dekadach znacznie wzrosła świadomość tego, jak wpływa na ludzki organizm dane pożywienie. Posypały się propozycje różnorakich diet, w tym dla kobiet w ciąży. Niegdyś kobiety, które spodziewały się dziecka żyły w przekonaniu, że po prostu powinny jeść „za siebie i za dziecko”, czyli podwójne porcje. Teraz okazuje się, że nie ilością, ale jakością pożywienia powinno się kierować układając codzienne posiłki. Jak powinny jeść przyszłe mamy?

Niekończące się debaty
Na temat tego, co powinny jeść przyszłe mamy, mają coś do powiedzenia wszyscy: matki, ciotki, sąsiadki, lekarze, dietetycy, sprzedawczynie, blogerki i Internet. Zewsząd słychać dobre rady, problem w tym, że bardzo często wzajemnie się one wykluczają. Niektóre kobiety, które spodziewają się dziecka są zmotywowane, by diametralnie zmienić swoje życie „dla dobra maleństwa” i z dnia na dzień porzucają dawne nawyki żywieniowe na poczet „zdrowego odżywiania”. Inne postanawiają zupełnie nic nie zmieniać. Jeśli domyślacie się, jaki jest cel przywoływania przez nas tych dwóch frontów, konkluzja nie jest konieczna. Aby jednak ów cel wybrzmiał, chodzi o znalezienie złotego środka, dzięki któremu zadowolona ze swojej diety będzie i mama, i rosnący człowiek.

Zmiana
Ciąża to zawsze ogromna zmiana w życiu kobiety, nawet jeśli sama się do tego nie przyznaje. Przeanalizujmy typowy dzień kobiety, która pracuje w korporacji: zapewne codziennie wstaje na ostatnią minutę i czas, który powinna poświęcić na śniadanie oddaje makijażowi. Pierwszy posiłek je dopiero po przyjściu do pracy, często jest nim sama kawa. Obiad/lunch to zwykle danie serwowane w firmowym bufecie albo zamawiana chińszczyzna. Po ośmiu godzinach pracy, w końcu ma czas na przygotowanie czegoś samodzielnie – ale nie ma już siły. Jeśli na tapecie pojawia się dziecko, co powinna zmienić? Korzystna będzie metoda małych kroczków i powolne wprowadzanie nowych nawyków. Przyszłe mamy powinny zadbać o to, by odżywiać się zdrowiej i bez pośpiechu. Jak się to ma w praktyce? Na pierwszy ogień pójdzie zrezygnowanie z mocno przetworzonych produktów i litrów kawy. Zamiast kilogramów czekolady, można wprowadzić do jadłospisu więcej owoców i orzechów – a jeśli poniesie fantazja, tworzyć najdziwniejsze połączenia smakowe, które niekoniecznie posmakują znajomym. Zamiast wspomnianej kawy, lepszym rozwiązaniem będzie picie wody. Co jeśli sana kobieta nie przepada za wodą? Wtedy można „przyzwyczajać” się do regularnego picia wody, wrzucając do niej ulubione owoce – to się sprawdza! Warto też poszerzyć swoją wiedzę w kierunku suplementacji kwasu foliowego – znajduje się w wielu warzywach, m. in. kalafiorze czy cukinii, ale czasem dobrze jest przyjmować dodatkowo tabletki.